Dawne nowomiejskie kawiarnie

Artykuły » Dawne nowomiejskie kawiarnie

Od wielu już lat dynamicznie rozwija się kawiarniany rynek, ale  – niestety – tylko w większych miastach powstają nowe punkty znanych dziś sieci. Niezależnie od tego, gdzie i jak kawa jest serwowana, to i tak zdaniem wielu kawoszy „najlepsza jest ta świeżo palona, o potężnej sile aromatu i smaku, czarna jak diabeł i gorąca jak piekło”.
Kawiarniane sieci, to nie jest wymysł naszych czasów. Jedną z bardziej popularnych i znanych, już na przełomie XIX i XX wieku, była firma Kaiser’s Kaffee-Geschäft G.m.b.H. Jej lokal mieścił się również w Nowym Mieście Lubawskim (Neumark Westpreussen), przy północnej pierzei nowomiejskiego rynku, na rogu z obecną ul. Kazimierza Wielkiego (wówczas Synagogenstrasse). Kamienica ta, widoczna na pierwszym planie prezentowanej pocztówki, podobnie jak znaczna część budynków na nowomiejskim rynku, została zniszczona przez Armię Czerwoną w 1945 roku. Co do historii kamienicy, to jednym z jej pierwszych właścicieli była rodzina kupca Bernsteina. Później stałą się własnością Szulczewskiego, który prowadził w niej interes bławatny. Przypuszczalnie około 1910 roku powstała w niej kawiarnia należąca do sieci firmy „Kaiser's Kaffee-Geschäft G.m.b.H“. Dzieje tej firmy sięgają oficjalnie 1880 roku i miejscowości Viersen w Niemczech, w której to Josef Kaiser w sklepie odziedziczonym po rodzicach zaczął początkowo sprzedawać, a później serwować, świeżo paloną przez siebie kawę. W 1905 roku na 25-lecie firmy istniało w Europie już 900 jej oddziałów. Oprócz kawy Kaiser oferował ciastka i czekoladę własnej produkcji, a także herbatę, kakao, migdały, marcepany i inne słodycze. Charakterystycznym i rozpoznawalnym znakiem firmowym był dzbanek do kawy. Logo, jak i oferowane produkty, widoczne są również na szyldzie nowomiejskiej kawiarni. Zgodnie ze stosowaną przez firmę praktyką (dziś należałoby to określić jako działania marketingowe), wszystkie otwierane oddziały w nowych miejscowościach miały najlepsze lokalizacje, same lokale posiadały identyczne szyldy reklamowe i podobne aranżacje witryn, a wnętrza były bogato wyposażone. Obowiązkowo sprzedawczynie musiały mieć jednolite stroje z charakterystycznymi białymi kołnierzykami.

Dariusz Andrzejewski